Stanisław Gostkowski jest autorem 7 tomów poetyckich. 6 z nich ukazało się za jego życia. Ostatni, pt. Z każdym dniem narasta lęk. Wiersze ostatnie, został wydany przez Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza, znanego gdańskiego krytyka, wydawcę, edytora i poetę.



Był poetą, wokół którego unosiła się aura osobności i kloszardowskiej abnegacji; nieporadnie zabłąkany we własnej epoce, był także postrzegany jako jej wyrzut. Pozbawiony całkowicie agresji (i inwencji), chodzący „bocznymi korytarzami” przedstawiał sobą smutny obraz kogoś „poza nawiasem” i kogoś „poza aspiracjami”. Naprawdę to wszystko dojrzewało w nim osobistym dramatem, poczuciem nieudacznictwa, rezygnacją, ale tak wykrzyczanymi w wierszach, że wtajemniczeni mieli Staszka za poetę z krwi i kości. Ta legenda po nim została, choć nie zatacza żadnych tryumfalnych piruetów.

[…]


Staszek być może nie zaistniałby bez doświadczeń Nowej Fali, ale umiał tak zindywidualizować swój świat, tak zintegrować wyobraźnię konkretną i realistyczną z tą poetycko-magiczną, tak połączyć publicystyczność swoich wierszy z rewirami prywatności lub uniwersalizmem przesłań, że wyrósł poza nowofalowe fetysze, skróty i uniknął pułapek „poetyki zbiorowej”, oferując przede wszystkim niepowtarzalnego siebie. Był zresztą w tej „ofercie” niewątpliwy dramat: ta poezja, przecież autodestrukcyjna, nieustannie uciekała od zgody na świat i siebie, ta poezja ze wzmożoną wrażliwością rejestrowała zagrożenia, osaczenia, zmory senne (jakże realne)... Ale Gostkowski uniknął taniego i sentymentalnego ekshibicjonizmu. Jego ciche alarmy były poruszająco sugestywne, wiarygodne i uczciwe moralnie.

Zresztą w sferze wartości etycznych sytuuje się zasadniczy sens i rola tych wierszy. Jednak nie sprowadzał ich do egocentrycznego mikroświata, często jednak przenosił je na obszary historii, dylematów ideowych itp. Choć z biegiem czasu „introwertyczniał”. Sądzę, że stopniował skale odniesień ludzkiego losu i doświadczeń, wkraczał na różne terytoria, choć ego zawsze go dominowało. W jednej z dawnych recenzji pointowałem, że pisał na serio i spalał się, bo w jego wierszach nie było słów udawanych, drapowanych ani letnich. Pisał krwią, nie atramentem.

[…]

Generalizując: poezja Stanisława Gostkowskiego stanowiła „nowy głos sumienia” wynikającego z halucynacji miejsca i czasu. Był to ważny, kolejny głos pokoleniowo-społecznej świadomości. Na pierwszy plan w tych wierszach wybijała się dążność do samookreślenia, do refleksyjnego ogarnięcia dotychczasowej biografii, do sprecyzowania niepokojów i wartości, na które nie można było przymykać oczu. Często zdarzało się, że Staszek wybiegał poza krąg prywatności, bo nie dawało się w niej zamknąć. Toteż zderzał sytuację zewnętrzną i wewnętrzną, łączył oba te bieguny doznań, kreował pełny i rozległy obraz swojej rzeczywistości, która – co ważne – przestawała należeć tylko do niego, stając się prawdą mówioną także za i o innych.


[…]


Ale przecież mamy w dorobku Staszka do czynienia z o wiele szerszym spectrum egzystencjalnym niż tylko eschatologiczne. Na przykład „nowy głos sumienia”, na jaki wciąż natykamy się w tych tomikach, ma w wierszach Gostkowskiego kilka aspektów. Przede wszystkim dużą rolę odgrywa tu kierunek penetracji artystycznej, skupiającej się na takich problemach, jak np. poczucie zagrożenia przed zbiorowością hołdującą nie zawsze słusznym ideałom czy konieczności odpowiedzialności wobec świata, w którym skazano nas na obecność. Nie są to problemy nowe. Były sygnalizowane „od zawsze”. Sukcesem Gostkowskiego okazało się ich ponowienie we własnej, rozpoznawalnej dykcji. Staszek czynił to w sposób obligujący do zajęcia postawy aktywnej i skrystalizowanej etycznie.

Tak więc, gdy z lotu ptaka spojrzeć na wiersze Gostkowskiego, to zrozumiemy, że „balastował” pomiędzy swoim głębokim egotyzmem, nazywanym za tamtych czasów „prywatnością” a głosem „doznań zbiorowych”, które w końcu z poezji przedarły się do polityki i wywołały głębokie zmiany społeczne. Nie, nie przeceniam poetów w tym dziele, ale przemilczenie ich grosika wrzuconego w tryby historii byłoby niegodziwością.
Wiersze Staszka Gostkowskiego wyrosły – jak wspominałem – z doświadczeń Nowej Fali, ale odpływały wyraziście we własną stronę, niemal od razu szukały własnej drogi, a więc były przesiąknięte prywatnością, szczególną imaginacją, jakąś halucynacyjną wyobraźnią. Były kreacją osobnego świata. Traumatycznego. Oczywiście należały bardziej do katharsis niż do mimesis. Miały własny ton, własny pejzaż. Gostkowski nie zamieszkiwał w żadnej „poezji stadnej”.
A jak funkcjonował? Zapewne nie w zagubionym kąciku, ale gdy nadeszły kolejne zawieruchy przełomów i kontestacji, on już chyba nie mieścił się w żadnej preferowanej „idei literackiej”.
Czy chowaliśmy go żyjącego? Chyba jednak nie, bo on od dawna bujał gdzieś tam. Na szczęście niektórym z nas wciąż się przypomina...


L. Żuliński, Poetycka ćma wiersza, „Migotania. Gazeta literacka” 2015 nr 3, s. 12-13.



Tomy poetyckie Stanisława Gostkowskiego:


nie chowajcie mnie żyjącego
, tom poezji, Gdańsk 1974;

wyłącznie twoja osobista sprawa, tom poezji, Gdańsk 1978;


Marsz gladiatorów
, tom poezji, Gdańsk 1983;

Śmierć ma słodki zapach, tom poezji, Warszawa 1989;


Piekło
, tom poezji, Gdańsk 1993;

Ja jestem piekłem nie inni, tom poezji, Gdańsk 1998;


Z każdym dniem narasta lęk. Wiersze ostatnie
, tom poezji, Gdańsk 2008.



Aby przeczytać pierwodruki, wejdź w odpowiednią zakładkę na tej stronie.


Inne ważniejsze publikacje poezji w czasopismach:


Zmęczenie : [wiersz] // Kamena. - 1967, nr 11, s. 3

Wyznanie : [wiersz] // Kamena. - 1968, nr 17, s. 8


Wiersze ; Śmierć ; Jak byłem... ; Psy ; Wizja ; Wśród tylu zegarów szukam... (Matce) ; Pisanie wiersza ; Pieski świat : [wiersze] // Odra. - 1971, nr 1, s. 59-61

Wiersze ; wiem że; San Domingo ; nienawidzę was w waszych mieszkaniach tłustych ; tren uliczny na śmierć poety ; pogrzeb ; cywilizacja ; oczy wiersza : [wiersze] // Odra. – 1972, nr 3, s. 47-50


Poezjo ; Krew ; Twarz ; Ja wampir ; Koń ; Plotka ; Kraina ; Widzenie :  [wiersze] // Nowy Wyraz. - 1972, nr 7, s. 60-65


Poświęcenie uczciwości [wiersze]. - Warszawa, 1973. - 11 s.

Zawartość: [Nota biogr.]. - W oddech jęczącej skóry ; Zdrada ; Monolog samobójcy ; Epos barbarzyńcy ; W domu wariatów ; Nie chowajcie mnie żyjącego ; Rybna żałość ; Jestem ziemią ; Baudelaire (Pamięci Rafała Wojaczka).

Suplement do czasopisma Nowy Wyraz. - 1973, nr 8. Arkusz poetycki nr 1.


Razem [wiersze] / [artykuły o poezji S.G.:] Marek Garbala, Bogusław Kierc. - Wrocław, 1974. - 1 k. złoż.

Zawartość: [Artykuły o poezji S.G. autorów:] Marek Garbala, Bogusław Kierc. - [Noty o M. Garbali, B. Kiercu i S.G.] - Lekcja języka polskiego ; Dzieci wojny ; Bogurodzica ; Ziemia Kościerska wydała twórcę hymnu narodowego ; Muszę się zabić ; Róża ; Głód ; Twarz żołnierza skierowana w stronę ojczyzny ; Imperium Romanum ; Ulryk von Jungingen ; Przebudzenie.

Klub Młodzieży Pracującej „Piwnica Śląska”. Arkusz nr 1.


Jest to wyłącznie twoja osobista sprawa ; Humanizm ; Żaglowiec ; Razem młodzi przyjaciele ; Parabola ; Chcemy znać prawdę  [wiersze] // W: Nowy transport posągów : wiersze młodych poetów gdaśskich / wybór Zbigniew Joachimiak, Kazimierz Nowosielski, Stanisław Rosiek ; wstęp Kazimierz Nowosielski ; nota o grafikach Grzegorz Boros ; Kronika Andrzej Filipowicz, Stanisław Rosiek. - Gdańsk : Wydaw. Morskie, 1977, s. 58-65


Opisy bibliograficzne: Leszek Rybicki, WiMBP im. J. Conrada w Gdańsku


Wiersze, szkice i recenzje Stanisława Gostkowskiego ukazywały się w wielu czasopismach wybrzeżowych oraz ogólnopolskich, jak również w licznych antologiach. Tłumaczono je także na języki rosyjski, czeski, słowacki, słoweński.
(za: :. Rybicki, bibliografia WiMBP im. J. Conrada w Gdańsku)

„Kamena” (1967-68, 1970); „Głos Młodzieży” (1969); „Litery” (1969, 1971-72, 1995); „Nadodrze” (1970, 1981); „Odra” (1971, 1972, 1976, 1982); „Nowy Wyraz” (1974, 1978, 1981); „Punkt” (1978-80); „Zwierciadło” (1978); „Fakty” (1979, 1986, 1989); „Poezja” (1979, 1981-83, 1985, 1988); „Kultura” (1981); „Miesięcznik Literacki” (1981); „Pomerania” (1981, 1984); „Tygodnik Kulturalny” (1981); „Póki my żyjemy” (1982); „Dziennik Bałtycki” (1983, 1985-86); „Głos Wybrzeża” (1983-86, 1988-89); „Tu i Teraz” (1984); „Życie Literackie” (1984); „Integracje” (1985, 1995); „Most” (1985); „Gdański Rocznik Kulturalny” (1986, 1990); „Autograf” i „Autograf Post” (1988-89, 1995-96, 1998, 2000, 2006); „Wiadomości Kulturalne” (1995); „Metafora” (1996); „Tytuł” (1997); „Poezja. Dzisiaj” (2000); „Migotania, Przejaśnienia” (2006).


O poezji Stanisława Gostkowskiego
(za: :. Rybicki, bibliografia WiMBP im. J. Conrada w Gdańsku)

Spośród debiutantów z roku 1974 najbardziej interesującym wydaje mi się Stanisław Gostkowski, autor zbioru pt. nie chowajcie mnie żyjącego. Już ów tytuł wyraża w dużym skrócie klimat zbioru, będącego równocześnie krzykiem buntu, rozpaczy, wstrętu, przerażenia, bólu, miłości i uniesienia, jednym słowem przejawem postawy skrajnie emocjonalnej, więcej, czymś, co sprawia wrażenie gwałtownej erupcji uczuć typowego neurotyka, patrzącego na świat przez pryzmat swoich natarczywych obsesji. Gdy chodzi o formę, charakterystyczne dla poety jest przerzucanie się od ostentacyjnych kolokwializmów do metaforyzacji nieomal barokowej i składni silnie odkształconej oraz od wizji nieomal arkadyjskich do jaskrawie turpistycznych.

Ryszard Matuszewski, „Odra” 1976, nr 1, s. 46


Ta poezja jest dokumentem sporu ze światem o rzadko spotykanej gwałtowności (...) liryka niepokojąca, pełna nieobliczalnych sformułowań i niezwykłych, nieliczących się z niczym rozstrzygnięć.

Krzysztof Nowicki, „Fakty” 1979, nr 2-3


Wyobrażam sobie, że gdyby znał go wcześniej Rafał Wojaczek, mógłby spokojnie ufać, że urodził mu się następca. Prawdziwy: to znaczy nie naśladowczy, jakich było wielu, ale twórczy. (...)
Groza, duszność, strach, nicość, bezwład wieją zza tych wierszy-trupiarni, wierszy-krzyków zza grobu (nie chowajcie mnie żyjącego) wierszy-przerażeń. Wygląda to tak, jakby w poecie rezonatory sensów i dźwięków uruchamiały się tylko na zgniły oddech zła, były natomiast niemal nieczułe na jakiekolwiek inne smaki, barwy i zapachy. (...)
Apokalipsa. Katastrofizm. Fin de siecle. Nie ma już nic, koniec, grób, ciemna mogiła. W szlamie, błocie, spermie i ropie szarpie się ostatni sprawiedliwy, choć i na swój sposób świnia - poeta. I on przecież nie ma szans. Może ma tych szans wręcz najmniej. Nie próbuje się już wyrwać, walczyć: daje tylko świadectwo z głębokości. Bo jest jeszcze w miarę prawdziwy. (…)
Przyznam się – często stawałem bezradny wobec tych wierszy. Wobec ich przerażającego porażenia. Wiele z nich to naprawdę wiersze doskonałe (...).

Tadeusz Nyczek, „Miesięcznik Literacki” 1979, nr 7


Poetycki bohater G. powtarza znany z poezji Wojaczka, przedziwny status, zbudowany z dwóch – zdawałoby się niemożliwych do połączenia, postaw. Pierwsza to postawa poety przeklętego – G. stawia czytelne znaki tej tradycji, nawiązującej głównie do francuskich symbolistów, Baudelaire'a (...). Postawa druga to model polskiego poety romantycznego, poety – sumienia narodu. (...)
„Krwawiący poezją” – ten epitet świetnie oddaje istotę poetyckiego języka G., jego genezę. Otóż wszelkie doznania, refleksje etyczne, światopoglądowe są w tej poezji jakby przeniesione w sferę biologiczną, sferę ciała, (...) uczucia są silne jak odruchy, są bezwarunkowe, a nie wyrozumowane. Istnieją tak jak reakcje na ból, światło – i dopiero w wierszu podlegają nazwaniu, racjonalizacji. Stąd bierze się drapieżna, somatyczna metaforyka tej poezji. Stąd także jej niezwykły koloryt i najwyższa temperatura emocjonalna. G. jest poetą uczuć skrajnych, gwałtownych, żadne połowiczne go nie interesują, gdyż mogą być fałszywe – natomiast bólu, głodu, rozpaczy oszukać ani oswoić się nie da.

Bronisław Maj, „Nowy Wyraz” 1980, nr 4, s. 144-147


Podmiot liryczny wierszy Gostkowskiego niejednokrotnie określa siebie jako trupa i obszernie to uzasadnia. (...)
Twórczość ta jednak nie byłaby tak dramatyczna, gdyby nie wyrastała ze sprzeczności. Mamy więc tu zarówno bunt, jak i bierne poddanie się losowi, zarówno szamotaninę, jak i bezwład, chęć wyróżnienia się i dążenie do niebytu, równie silne poczucie posłannictwa jak wyobcowania. (...)
Wydaje mi się jednak niesłuszne (choć bardzo łatwo narzucające się) interpretowanie tych wierszy jako zapisu rozpadu osobowości, załamania, uwikłania w nałogi, samotności i braku perspektyw. Tragiczne realia egzystencji i rozterki duchowe stanowią tu tylko otoczkę, pod którą tkwi coś nienaruszalnego i świętego, coś, co podmiot liryczny tych wierszy zdołał ocalić wbrew całemu światu, czego nie pozwolił rozmienić na drobne i zbrukać (...) Tym sanktuarium jest wrażliwość, wyobraźnia i (...) poczucie poetyckiego powołania, bycia wybranym dla dawania świadectwa prawdzie o człowieku i jego ambiwalentnej (między niebem a piekłem) naturze.

Ariana Nagórska, „Twórczość” 1999, nr 6, s. 113-115


Wśród nowszych rozwiązań poetyckich mało jest świadectw tak dramatycznego przeżywania istnienia. Wykrzyczanego bólu, upokorzenia i – jednocześnie – dojmującego pragnienia czystości. (...)
Stanisław Gostkowski był oryginalnym i wybitnym poetą.

Andrzej K. Waśkiewicz. Posłowie, w: Gostkowski Stanisław. Z każdym dniem narasta lęk, Gdańsk 2008.